Chciałabym opowiedzieć Wam dziś o jednej z form wsparcia psychologicznego, którą prowadzi nasza Fundacja, a mianowicie o infolinii, której mam przyjemność być psycholożką.

Zasada i cel działania infolinii nie dla wszystkich mogą być jasne, zwłaszcza jeśli nigdy wcześniej nie korzystaliście z takiej formy wsparcia.

Dzwoniąc, często pytacie mnie, z czym możecie się do nas zwrócić. Macie wątpliwości, czy Wasz problem jest dość „duży”, by poruszyć go w rozmowie z psychologiem, lub czy infolinia to po prostu miejsce dla Was. Odpowiadam: Oczywiście, że tak.

Uruchomienie linii wsparcia dla osób poszukujących pomocy w kryzysie było naszym wspólnym pomysłem i moim marzeniem, od chwili gdy usłyszałam od Nicole o idei powołania do życia Fundacji. Wraz z Gosią i Nicole uznałyśmy, że taka forma wsparcia jest potrzebna i może (poza czatem, skrzynką mailową i konsultacjami z terapeutkami) być dla Was – osób w kryzysie – miejscem uzyskania pomocy tu i teraz.

Ale zacznijmy od początku: Kim jest osoba po drugiej stronie słuchawki? Jestem tam ja, Sandra Bodnar – psycholożka. Moje doświadczenie to głównie wsparcie osób znajdujących się w kryzysie, wsparcie w radzeniu sobie ze stresem, traumą, emocjami, z którymi pacjentowi_ce trudno poradzić sobie w tym momencie. Nie jutro, nie za
tydzień – dziś, gdy czujecie się źle, gdy to wszystko do Was wraca i trzeba o tym komuś opowiedzieć, zapytać: „Co mam robić? Bo już sobie nie radzę… Mam czasem takie myśli, że mogłabym coś zrobić…”.

Wkrótce nasz zespół pomocy telefonicznej będzie się rozrastał, z czego jestem szczególnie dumna. Wiem, że wsparcie dla Was będzie oferować osoba niezwykle empatyczna, a jednocześnie świadoma wagi tej często krótkiej i syntetycznej, ale konkretnej rozmowy, tej szczególnej formy pomocy, gdzie liczy się każde słowo, ton głosu, nasza energia, wytyczony kierunek etc.

Zdarza się, że moja rozmówczyni dzwoni w kryzysie; pojawiają się łzy, żal zaciska gardło, trudno na głos wypowiedzieć to, co łamie serce. Rozumiem to, dlatego jestem wtedy z Tobą, wspólnie staramy się opanować te emocje. Nie chcę, aby ta rozmowa przyniosła Ci więcej szkody niż korzyści, abyś po jej zakończeniu była w gorszym stanie niż przed wzięciem do ręki słuchawki. Dlatego proszę wtedy, abyś usiadła wygodnie, jeśli to możliwe, wzięła łyk wody. Wspólnie staramy się opanować oddech, uspokoić przyspieszone tętno. Gdy to się udaje, pytam, czy jesteś gotowa, by opowiedzieć mi co się wydarzyło. Nie zawsze w pierwszych słowach naszej rozmowy wiesz, co powiedzieć. Staram się to ułatwić, prosząc, abyś – jeśli czujesz gotowość – opowiedziała i opowiedział (zarówno Ty, jak i Twój partner lub mąż), co się wydarzyło, kiedy doszło do tych nierzadko najtrudniejszych chwil w Waszym życiu.

Zwykle jest Ci już trochę łatwiej, skupiasz się na zebraniu myśli i choć musisz wrócić pamięcią do tych strasznych minut, godzin i dni – gdy straciłaś to, co dla Ciebie było najcenniejsze – dajesz radę i opowiadasz mi wszystko ze szczegółami. A ja jestem tu dla Ciebie po to, byś mogła mi to wszystko przedstawić bez skrępowania. Chcę Cię wysłuchać i nie musisz się obawiać, że usłyszysz ode mnie, iż już powoli nadchodzi czas, żebyś zaczęła brać się w garść, albo że nie wolno płakać.

Bardzo ważne jest, abyś miała świadomość, że ode mnie nie otrzymasz gotowego rozwiązania, jak masz teraz żyć. Nie dam Ci przepisu na życie po stracie, nie powiem Ci, co masz robić, jak żyć ze świadomością, że było dziecko, a teraz jest pustka i żal. Bardzo bym chciała mieć dla Ciebie odpowiedź na każde pytanie, móc odwrócić wszystko to, co Cię spotkało, lecz nie potrafię i zaakceptowania tej niemocy chcę nauczyć także Ciebie. Nie jesteśmy w stanie odwrócić tego, co się stało, ale możemy spróbować z tym żyć i choć dziś w to nie wierzysz – TAK! Życie po stracie jest możliwe.

Często słyszę to pytanie: „Proszę mi powiedzieć, czy to już zawsze będzie tak bolało. Będę umiała jeszcze normalnie żyć? Cieszyć się czymkolwiek?". Tak! To jest możliwe, ale nie musisz być z tym sama, nie jesteś sama.

Jeśli czujesz, że sama nie dajesz rady tego dźwigać, że wieloletnie starania o ciążę bardzo Cię już zmęczyły albo strata ciąży wstrząsnęła Tobą bardziej, niż się tego spodziewałaś na początku; jeśli usłyszałaś od bliskich słowa, z którymi nie umiesz się pogodzić i ich zaakceptować, lub doświadczasz emocji, których nie umiesz pokonać – zadzwoń. Postaramy się pomóc Ci odzyskać Twoje życie.

Jeśli jesteś mężem lub partnerem, mamą, siostrą, bratem czy kuzynką kobiety lub pary, która doświadcza trudności związanych z sytuacją położniczą, niepłodnością, stratą ciąży, urodzeniem chorego dziecka – zadzwoń. Wskażemy Ci kierunek, w jakim może zmierzać Twoje wsparcie dla bliskiej osoby.


Sandra Bodnar
Psycholożka